Gadżety, które pomagają zasnąć i poprawiają jakość snu

Oceń artykuł:

0%
0%
Korzystanie z urządzeń elektronicznych przed snem obniża jego jakość. Ekrany emitują niebieskie światło, przez które nasz mózg myśli, że jest dzień i trzeba być pobudzonym. Czy jednak nowe technologie w sypialni to zło? Są wyjątki, które naprawiają to, co zniszczyły inne sprzęty.

Gdy wstajemy w zimny, ponury dzień, wydaje nam się, że dalsze spanie rozwiązałoby wszystkie problemy. Niekoniecznie jednak dłuższy sen jest lepszy. Owszem, lepiej nie spać mniej niż 6 godzin, bo to niekorzystnie wpływa na zdrowie. Ale przesadne wylegiwanie się też wcale nie jest rozsądne. Specjaliści twierdzą, że najlepiej budzić się na przełomie cykli snu. Problem w tym, że u każdego jest on inny. I tu z pomocą przychodzą nowe technologie.

Można skorzystać np. ze specjalnego czujnika, który bada aktywność snu. Urządzenie o nazwie Sleep Expert kosztuje około tysiąca złotych. Wkłada się je pod materac, tak by znajdowało się na wysokości klatki piersiowej. Sprzęt liczy uderzenia serca na minutę i liczbę oddechów. Co najważniejsze, sprawdza, jak przebiegał sen - ile procent snu zajmuje konkretna faza. Wiemy też, kiedy te fazy występują, co pozwoli się dowiedzieć, kiedy powinniśmy wstawać. Zresztą dzięki funkcji niegwałtownego budzenia we właściwej fazie snu po prostu sami wstaniemy o odpowiedniej porze. Wszelkie dane wyświetlane są na specjalnej, darmowej aplikacji.

Monitorowaniem snu zajmuje się też Neuroon - maska od polskiej firmy. Gdy w 2013 roku Polacy reklamowali swój produkt na serwisie Kickstarter, obiecywali, że Neuroon sprawi, że będziemy spać tylko 3-4 godziny na dobę. A mimo to będziemy wypoczęci. Jak to możliwe? Maska miała wyzwalać sen polifazowy, a nasz sen byłby serią krótkich drzemek rozłożonych w ciągu doby. Na rynek trafiło jednak trochę inne urządzenie. Składa się z trzech czujników - termometru, pulsometru i diody LED, które pomagają zasnąć lub delikatnie się wybudzić. Na podstawie analizy snu system może np. podpowiedzieć, kiedy i jak długą drzemkę sobie zrobić. Oprócz tego mamy terapię światłem czy też funkcję inteligentnej pobudki, imitującą wschód słońca. Dzięki temu wstawanie jest łagodniejsze.

Monitorowanie pulsu czy temperatury ciała podczas snu można powierzyć też tzw. fitnessowym opaskom. Wyniki ich analizy nie będą jednak tak dokładne. Warto zacząć od takich sprzętów, tym bardziej że kosztują one znacznie mniej. I mają kilka ciekawych funkcji.

Za pomocą technologii możemy nie tylko polepszyć nasz sen, ale także umilić wstawanie. Na przykład za pomocą przyjemnych zapachów. Sensorwake to pierwszy w historii budzik wypuszczający… zapachy. Może to być np. aromat kawy albo czekolady. Budzik w promocji kosztuje 102 dolary. A co, jeżeli zapach tostów (tak, jest w zestawie!) nie pomoże i zamiast wstać, będziemy śnić o smakowitym jedzeniu? Po prostu włączy się zwykły, tradycyjny alarm.

Oceń artykuł:

0%
0%