Święta w rytmie slow w Polnej Zdrój

Oceń artykuł:

0%
0%
Magda i Mateusz rzucili wszystko i przeprowadzili się do Wlenia na Pogórzu Izerskim. Tak powstała Polna Zdrój – miejsce, gdzie wszystko płynie spokojniej. I tak też jest podczas świąt Bożego Narodzenia. Całą rodziną spędzają wtedy czas z gośćmi.
Święta w rytmie slow w Polnej Zdrój

Polna to miejsce magiczne. Magda i Mateusz Trojanowscy, gdy zobaczyli tę ruderę (jak mówi o niej Magda) na Dolnym Śląsku, od razu wiedzieli, że to jest to. Ona pracowała w jednej z warszawskich agencji reklamowych, on - architekt - pracował w renomowanej pracowni. Mateusz zaplanował wszystko, od parteru po dach. Początki nie były łatwe, jednak żmudne miesiące "na budowie" opłaciły się. Teraz ludzie pchają się do nich drzwiami i oknami. Magda postawiła także na organizację eventów. Przeważnie są to wesela. Każdy detal w Polnej Zdrój jest z namysłem dobrany, a otoczenie zapiera dech. O ich historii okraszonej przepisami kulinarnymi Magda opowiada w swojej książce "Slow life z widokiem na Śnieżkę, czyli Polna Zdrój".

Julia Wiśniewska: Jesteście przykładem rodziny, która "rzuciła wszystko i wyprowadziła się w Bieszczady". Co prawda zamiast Bieszczad wybraliście Pogórze Izerskie, ale wszystko to wymagało odwagi i determinacji. Jesteś w miejscu, gdzie czujesz, że to "to" miejsce?

Magda Trojanowska: Zdecydowanie tak, czujemy się obywatelami Dolnego Śląska – tego z pagórkami, bo sami urodziliśmy się w jego bardziej płaskiej części. Przez ostatnie trzy pokolenia jesteśmy wędrowcami, teraz już nie traktujemy domu tymczasowo, jak jeszcze pokolenie wstecz, ale nadal jesteśmy gotowi do ucieczki… Dlatego Dolny Śląsk – stąd wszędzie blisko: Berlin, Praga, Budapeszt, do Mediolanu jest tylko 10 godzin samochodem. Chociaż na stałą emigrację dobrowolnie nigdy się nie zdecydujemy, tutaj jest za pięknie!

Święta Bożego Narodzenia już za chwilę. Jako organizatorka różnych przyjęć mogłabyś podpowiedzieć, jak przygotować imprezę świąteczną, żeby nie zwariować?

Zacząć przygotowania wcześniej i starannie przemyśleć zakupy. Wiele potraw wręcz się prosi o szybsze wykonanie, bo z czasem nie tylko nie tracą, ale nawet zyskują na smaku… jak bigos, pierniki, świąteczna marmolada do bułeczek figowych (zapach tych bułeczek to u nas ostateczny znak, że dzisiaj będzie wieczerza wigilijna), marynowane śledzie czy choćby kutia. Warto również pamiętać, że zaraz po świętach wszystkie sklepy będą otwarte, więc nie szykować za dużo… skupić się na byciu ze sobą, długich spacerach, rozmowach, prostej radości, na którą zwyczajnie brak czasu w codziennej gonitwie.

file.sledzie materiały prasowe

Jakie dania sprawdzają się na święta?

Przyznam szczerze, że to jest jedna z tych okazji, kiedy mało improwizuję, raczej czerpię z różnych regionów Polski, choć nie tylko. Na Wigilię przygotowujemy barszcz z fasolą lub uszkami i zupę grzybową z kluseczkami, karpia w różnych odsłonach: w galarecie, zapiekanego w śmietanie z białym pieprzem, wstępnie podwędzanego i smażonego, ale też w pomidorach z moją ukochaną kolendrą (czyli jednak improwizuję, bez tego nie mogę), pierogi z kapustą i grzybami, śledzie w wielu wariacjach, nawet zapożyczone ze Szwecji w kawie, kutię, sernik, makowiec, no i muszą być ziemniaki w mundurkach (babcia kocha ziemniaki) oraz chrzan z jajkiem.

file.stol materiały prasowe

Do tego herbatka ziołowa na trawienie oraz nieodzowny na święta kompot z suszu! W Boże Narodzenie od rana rozpalamy w piecu, dziadek zawsze rozpala i pilnuje niespiesznie gotującego się rosołu z królika. Przygotowujemy także gulasz z dziczyzny, bigos, pieczemy perliczki i szynkę, są kopytka i zimowe warzywa pieczone z anchois. Na deser tort piernikowy.

Jak wygląda u was tworzenie klimatu świątecznego? Jakie wybieracie dekoracje?

Na święta stajemy się tradycjonalistami z gustem. Dekoracje są skromne, dyskretne, ciepłe… Zawsze jest żywa choinka z monochromatycznym kluczem dekoracji, dużo aromatycznych gałęzi, wianki najchętniej zamawiamy u zaprzyjaźnionych florystów – tych sprawdzonych, w tym wypadku nie eksperymentujemy – świąteczny obrus, świece i starannie dobrana zastawa, taka na szczególne okazje. Zawsze mamy dodatkowe miejsce dla wędrowca. Już dwa razy w Polnej nie zostało puste, nasi synowie bardzo tego pilnują i mam wrażenie, że czekają na samotnika bardziej niż na Świętego Mikołaja.

Podczas świąt Polna działa czy zamykacie i spędzacie czas z rodziną?

Działa. Na stołach gości i naszym pojawiają się te same potrawy, często po kolacji spędzamy ze sobą krótką chwilę, dostajemy prezenty, to bardzo miły czas. Po całym sezonie, bardzo pracowitym, razem z gośćmi wyciszamy się, jest świątecznie, rodzinnie… wolniej.

Oceń artykuł:

0%
0%
×

podziel się tym artykułem

Wyślij artykuł swoim znajomym