Dryfujące domy to tylko kwestia czasu? Już powstają w Dubaju

Oceń artykuł:

0%
0%

Mają być duże, bogato wyposażone i częściowo zanurzone w wodzie. Nie chodzi wcale o luksusowe jachty, lecz domy stojące w wodzie. Oczywiście, aby nie było zbyt łatwo, bez żadnych podpór. Domy mają się unosić na morzu – część pomieszczeń ma znajdować się nad powierzchnią wody, a część pod nią.

Dryfujące domy to tylko kwestia czasu? Już powstają w Dubaju Fot. The Floating Seahorse

Dryfujące wille kosztują majątek, ale bogacze są w stanie zapłacić wiele, by tylko mieć coś, czym nie może się pochwalić nikt inny. Nic więc dziwnego, że firma, która zamierza wybudować wille w okolicach Dubaju, zarobiła miliony dolarów, oferując wyłącznie pomysł. W 2016 roku udało jej się stworzyć willę pokazową i sprzedać kolejne projekty z cyklu „The Floating Seahorse”, czyli „Dryfujący konik morski”.

Świat rozrywek niczym z filmu science fiction

Za pomysłem na dryfujące domy stoi firma Kleindienst, która jest właścicielem obszaru nazwanego Sercem Europy. Składa się on z sześciu sztucznie utworzonych wysp, które mają zawierać wszystko, co najlepsze w wielu europejskich krajach. To tylko niewielki fragment dużego archipelagu odzwierciedlającego mapę świata.

I tak wyspa Szwecja dostarcza turystom szwedzkich rozrywek w klimacie bardzo różniącym się od oryginalnego. Poza luksusowymi kurortami i drinkami z palemkami obiecuje niezapomniane doznania z obcowania ze szwedzkimi filmami, kulturą i sztuką. Pozostałe wyspy to: St. Petersburg, Niemcy, Monako, Szwajcaria i Środkowa Europa łącząca uroki Skandynawii, Włoch, Francji, Hiszpanii i innych europejskich państw niemających własnych wysepek.

Gdy na stronie internetowej promującej przedsięwzięcie czyta się opisy poszczególnych wysp i serwowanych tam rozrywek, można odnieść wrażenie, że płacąc za wypoczynek, przenosimy się do zupełnie innego świata. Tymczasem wyspy są oddalone zaledwie o 4 kilometry od linii brzegowej Dubaju, czyli jak najbardziej dostępne.

Wyspy, dryfujące domy i co jeszcze? Sterowanie klimatem!

Firma pochodząca z Austrii i Węgier prężnie działa w Dubaju. Nigdzie indziej ich fantastyczne pomysły nie znalazłyby miejsca na realizację, nie mówiąc o inwestorach i klientach. Których póki co nie ma nigdzie, bo i wyspy, i dryfujące domy są jeszcze w budowie.

W okolicy Dubaju Kleindienst tworzy wcześniej wspomniane wyspy inspirowane krajami Europy, ale również wyjątkowy ośrodek – Dryfującą Wenecję. Będzie się on składał z kompleksów hoteli, restauracji, sklepów, barów. Pomiędzy nimi, w kanałach, na turystów będą czekały gondole. Uroczo? Owszem, ale czy upał pozwoli na korzystanie z rozrywek?

Jak wiadomo, klimat europejski i klimat Zjednoczonych Emiratów Arabskich znacznie się od siebie różnią. Podczas gdy latem we Włoszech turyści mogą swobodnie spacerować po ulicach, bo temperatura sięga 25-30 stopni Celsjusza, w Dubaju jest to niemożliwe. 50 stopni oznacza przebywanie w klimatyzowanych centrach handlowych i hotelach, a nie na świeżym powietrzu. Na sztucznych wyspach zadbano i o to – turyści, którzy wydadzą majątek na zwiedzanie Niemiec albo Szwajcarii, będą mogli poczuć na skórze nie palące gorąco, ale przyjemne ciepło, a nawet deszcz. Aby im to zapewnić, na wyspach kontroluje się klimat, przynajmniej na części sztucznych terenów. Brzmi coraz bardziej jak z filmu science fiction?

Rafa w ogródku, ryby za oknem

Wróćmy jednak do dryfujących domów. Już w Dryfującej Wenecji będzie można przebywać w obiektach częściowo usytuowanych pod wodą – restauracje z widokiem na podmorską florę i faunę na pewno zapełnią się klientami.

W „Dryfującym koniku morskim” przepiękne widoki właściciele będą mieć na własność. Wille składają się bowiem z trzech kondygnacji. Podwodna sypialnia sąsiaduje z podwodną łazienką, nad nimi znajdują się salon, jadalnia i kuchnia, a na samej górze taras. Wielbiciele kąpieli w promieniach słońca będą mogli albo zejść z domu prosto do morza, albo pluskać się w jacuzzi znajdującym się na dachu. To się nazywa nowoczesny wystrój domu

Projektanci budynku zadbali o to, by był piękny – zbudowany częściowo ze szkła sprawia, że dom jest otwarty na wszystko, co dzieje się pod wodą. Z sypialnianego łóżka można obserwować morskie stworzenia, pokój jest przepełniony zielonkawą i niebieską poświatą. Z kolei z pomieszczeń usytuowanych na górze można podziwiać zabudowę sztucznych wysp.

Twórcy projektu nie zapomnieli o ekologii. Jego nazwa pochodzi od tego właśnie celu. Każdy „Dryfujący konik morski” ma bowiem posiadać podwodny „ogródek” z rafy koralowej. Wszystko po to, by zapewnić schronienie dla koników morskich i zadbać o podwodny ekosystem. Budowa sztucznego archipelagu prawdopodobnie bardzo zaburzyła równowagę. Czy stworzenie kilkudziesięciu lub nawet kilkuset niedużych raf pomoże konikom i innym stworzeniom? Czy miliarderów kupujących dryfujące domy w ogóle to interesuje? I czy tak właśnie mają wyglądać ekologiczne domy przyszłości?

Futurystyczny pomysł, futurystyczne wnętrza

Zbudowanie domu unoszącego się na wodzie to wyzwanie dla inżynierów. Aby wszystko działało prawidłowo, należy liczyć się między innymi z rozmiarem willi. Domy mają około 370 metrów kwadratowych, są wyposażone w spore tarasy widokowe. Jednak nawet najbogatsi nie mogą samodzielnie zadecydować o tym, jak urządzić domy, za które płacą miliony dolarów (około 12 mln dol. za willę). Wybór podłóg, mebli i sprzętów jest spory, jednak ograniczony.

W tworzenie projektu zaangażowano ponad 200 specjalistów z 25 państw, pokazowy dom waży 188 ton, powierzchnia umiejscowiona pod wodą ma 25 metrów kwadratowych, a podwodny taras – 46 metrów kwadratowych. Pierwszy z kilkudziesięciu domów dryfuje w pobliżu Niemiec (oczywiście chodzi o wyspę przy Dubaju) i można go oglądać od marca tego roku. Unoszące się na morzu wille wciąż są w sprzedaży.

Jak wam się podobają te letniskowe domki przyszłości?

Oceń artykuł:

0%
0%
×

podziel się tym artykułem

Wyślij artykuł swoim znajomym