Bardziej polscy czy niemieccy? Kulturowe i kulinarne tradycje Ślązaków

Oceń artykuł:

0%
0%
W zasięgu kultury i polityki niemieckiej znajdowali się kilkaset lat – przynajmniej od XIII wieku. Polska jednak również miała na nich bardzo duży wpływ, przede wszystkim poprzez Kościół. Podporządkowana metropolii gnieźnieńskiej diecezja wrocławska, obejmująca teren całej prowincji, dopiero w 1821 r. zyskała niezależność od Prymasa Polski. Wierni katolicyzmowi Ślązacy czuli, skąd ich ród.

Parafia – obrońcą polskości

Na Śląsku pamiętano o wydanym w 1285 r. nakazie arcybiskupa Jakuba Świnki, metropolity gnieźnieńskiego, który polecał, aby wszystkie kazania i modlitwy były odprawiane w języku polskim. Ten wysoki hierarcha kościelny wydał też zakaz zatrudniania w szkołach parafialnych duchownych nieznających języka polskiego.

To właśnie dzięki arcybiskupowi Śwince i jego następcom ostoją polskości na Śląsku stały się parafie. Był to potężny czynnik świadomości narodowej. Jeszcze w latach 20. XX wieku polskojęzyczni mieszkańcy Górnego Śląska stanowili 75 proc. całej mieszkającej tu populacji.

Nie obchodzą imienin, grają w skata

Nie zmienia to jednak faktu, ze wielowiekowa obecność Niemiec na tym terenie wpłynęła na kulturę, obyczaje i język rodzimych mieszkańców Śląska. Przykładem niech będzie to, że wzorem naszych zachodnich sąsiadów nie obchodzą oni imienin, lecz urodziny, a ich najpopularniejszą grą karcianą jest niemiecki skat. Z tradycji niemieckich wziął się też bardzo patriachalny wzorzec rodziny, niespotykany w takim natężeniu w innych regionach Polski.

Niemieckie słowa z polskimi końcówkami

{{blockquote "Ółpa (der Opa – dziadek), ółma (die Oma – babcia), fater (der Vater – ojciec), frelka (das Frauelein – panna)";"#96bf31"}}
Wpływ języka niemieckiego na ich mowę zaznaczył się szczególnie w XIX wieku. Ślązacy zaczęli używać wówczas wyrazów zaczerpniętych z języka niemieckiego na określenie przedmiotów i czynności wcześniej im nieznanych. To właśnie wówczas pojawiły się takie określenia jak: fedrować (od niemieckiego foedern – wydobywać), bana (die Bahn – tramwaj), kyjza (der Kaese – ser żółty; co ciekawe, ser biały pozostał przy słowiańskim określeniu „syr”), mantel (der Mantel – płaszcz), ancug (der Anzug – garnitur), bryle (die Brille – okulary) i wreszcie „ja”, które na dobre zastąpiło polskie „tak”. Z języka niemieckiego do gwary śląskiej trafiły również określenia związane z relacjami rodzinnymi. Ółpa (der Opa – dziadek), ółma (die Oma – babcia), fater (der Vater – ojciec), frelka (das Frauelein – panna) funkcjonują jednak zgodnie razem z tak słowiańskimi, by nie powiedzieć – staropolskimi określeniami jak: starzik, starka, ociec, dziołszka.

Niemieckojęzycznym zapożyczeniom nadawano także - i nadaje się nadal - polskie końcówki i zdrobnienia. Świadczą o tym takie wyrazy jak kusik (der Kuss – całus), batki (die Badehose – kąpielówki) czy zwrot forsztelować się (sich vorstellen – wyobrazić sobie).

Tradycje staropolskie nadal są żywe

W kulturze Śląska zachowało się dotąd bardzo wiele tradycji staropolskich. Należy do nich na przykład kult świętych (ze św. Jadwigą Śląską na czele, która jest patronką i Śląska, i całej Polski), hucznie obchodzona I komunia święta, a z bardziej świeckich choćby topienie Marzanny.

Charakterystyczny jest także duży szacunek okazywany osobom starszym. Niedopuszczalne jest zwracanie się do rodziców czy dziadków per „ty“. Taką formę stosować można wyłącznie do rodzeństwa lub równolatków.

Kuchnia polsko-niemiecko-czeska? Nie – po prostu śląska

Ślązacy lubili i lubią się bawić, choćby na tradycyjnych festynach barbórkowych, ale to lud bardzo ciężkiej pracy. Wpłynęła ona na kuchnię, która obfituje w sycące dania wysokokaloryczne. Kuchnia śląska kształtowała się przez wieki, czerpiąc z wpływów Polski, Niemiec, ale także Czech.

Z tradycyjnego polskiego jadłospisu na śląskie stoły trafiły: zrazy wołowe (zwane tutaj roladą), kaszanka (krupniok), zacierka (bryja), pączki (kreple), kluski z makiem (makiełki). Niemiecki rodowód mają zaś: wodzianka (brotzupa – zupa z chleba), bratkartofle (smażone kartofle), hauskyjza (smażony ser), armeriter (czerstwa bułka moczona w mleku, smażona na maśle i posypana cukrem) oraz bratheringi (opiekane śledzie w zalewie octowej).

Choć powyższe dania nie pochodzą ze Śląska, to właśnie na Śląsku nadano im unikalny, regionalny sznyt, dzięki któremu stały się słynne także poza tą krainą. Dotyczy to zresztą nie tylko kuchni. To cecha charakterystyczna dla mieszkańców krain pogranicza – czerpiących z rozmaitych kultur i tradycji. A takimi są właśnie Ślązacy. To ich i nasze bogactwo.

Oceń artykuł:

0%
0%