Moja wrażliwość jest moją siłą - wywiad z Magdaleną Różczką

Oceń artykuł:

50%
50%

Obecnie coraz częściej podkreśla się, że rozwój firm na świecie napędzają cechy, które przypisywane są kobietom. Doceniana jest intuicja - nazywana przecież "kobiecą intuicją"- empatia i wrażliwość. Dlaczego? Dlatego, że pomagają one podejmować dobre decyzje i stoją za sukcesem w budowaniu relacji - z pracownikami, kontrahentami, czy klientami.


Magda Różczka, aktorka i działaczka charytatywna opowie nam, jaką rolę pełni w jej życiu wrażliwość i jak czerpie z niej siłę.

Moja wrażliwość jest moją siłą - wywiad z Magdaleną Różczką

"PORTA jest kobietą" – to hasło towarzyszy naszej firmie od kilkunastu miesięcy, ale przedstawicieli naszej branży wciąż wprawia w konsternację. Czy Ciebie nie zdziwiło nasze zaproszenie do dyskusji o tym, co jest siłą kobiet? Co w kampanii "Otwórz się na siebie" ujęło Cię na tyle, że zdecydowałaś się zostać jej ambasadorką?

Magda Różczka: Owszem, początkowo zdziwiła mnie ta kampania. Zdziwiła, ale jednocześnie ucieszyła, bo bardzo trafia w moje poglądy. Spotykam się czasem z myśleniem, że kobiety i mężczyźni są tacy sami. Mnie samej najbliżej jest jednak do myślenia o tym, że jesteśmy zupełnie inne. To, bezsprzecznie, jest naszą siłą!

Jesteś znana ze swojej wrażliwości. Czy nie przeszkadzała Ci ona w pracy lub w życiu prywatnym?

Zaskakujące jest to, że kiedyś uważałam ją za słabość. Wrażliwość, której troszeńkę się kiedyś wstydziłam, trochę też nie wiedziałam co z nią zrobić. Teraz wiem, że wrażliwość jest wielką siłą i ja tę największą siłę odnalazłam w sobie. Wszystko inne - to, co robię dookoła - jest właśnie po to, żebym mogła pomagać. Głównie Interwencyjnemu Ośrodkowi Preadopcyjnemu, który pokochałam. Jeśli jednak tyko mogę, oczywiście chętnie pomagam też innym instytucjom.

Kiedy nauczyłaś się czerpać siłę ze swojej wrażliwości? Pomaga w tym, Twoim zdaniem, przekuwanie emocji w działanie?

Tak, dokładnie tak jest.  Początkowo myślałam, że moja wrażliwość jest dla mnie samej na tyle dotkliwa, że nie będę potrafiła „zderzyć się” z kimś, kto potrzebuje pomocy. Wszystko zaczęło się od tego, że Tomek Osuch - prezes Fundacji Spełnionych Marzeń, zaprosił mnie do szpitala, na onkologiczny oddział dziecięcy. Z wielkim bólem serca pożegnaliśmy go kilkanaście dni temu. Był bardzo oddany chorym dzieciom i działał z gigantyczną pozytywną energią. Wszystkim się to udzielało. Chociaż przyznam, w pierwszym odruchu powiedziałam mu wtedy, że nie dam rady! Tłumaczyłam, że mogę robić różne inne rzeczy, ale wejście na oddział mnie przerasta.

Byłam wtedy przekonana, że nie będę w stanie zmierzyć się z widokiem cierpienia, zwłaszcza u dzieci. Tomek był jednak nieustępliwy. W końcu zgodziłam się, a on - jak prawdziwy przyjaciel- zapewnił, że mi w tym pomoże. Zadeklarował, że będzie cały czas przy mnie. On wiedział, że dam radę. W pewnym sensie wmówił mi to i… poszłam.

Początków tej pierwszej wizyty nie pamiętam, tak bardzo byłam zestresowana. Z czasem, coraz mocniej i wyraźniej czułam jednak, że na jednej szali jest wszystko to, czego się bałam, a na drugiej pojawia się radość tych dzieci i ich rodziców. I zobaczyłam, że ta druga szala zaczyna być cięższa. Uświadomiłam sobie, że w tej sytuacji zdecydowanie więcej jest zysków, niż strat. Gdy zobaczyłam, ile dałam radości, zaczęłam czuć, jak bardzo jest to dla mnie budujące. Później, oczywiście, wróciłam do domu i odchorowałam tę wizytę. Z biegiem czasu przekonałam się jednak, że im częściej to robię, tym łatwiej mi dostrzegać jasny punkt w każdej takiej historii.

Podobnie było, gdy pierwszy raz pojechałam do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego. Nie mogłam pojąć, jak to możliwe, że jest tam dwadzieścioro maluszków, bez rodziców. Z drugiej strony, gdy dowiadujesz się, że jest takie miejsce i są dorośli, których zawodem i niewątpliwą pasją jest pomaganie dzieciom, nieustanne dokładanie starań, by odmienić ich los o 180 stopni, to naprawdę odzyskujesz wiarę w człowieka.

Działalność charytatywna to ważna część Twojego życia. Zostałaś Ambasadorką Dobrej Woli UNICEFU. Zaangażowałaś się w kampanię "Porozmawiajmy, Mamo". Od dłuższego czasu zachęcasz też do kupowania bransoletek w ramach akcji “Lejdis dla bejbis” i kupowania kalendarzy, bo wspierają one dzieci w ośrodku w Otwocku. Czy chciałabyś nam o którymś z tych działań opowiedzieć coś więcej?

Oczywiście! Przede wszystkim skoro wspomniałaś o bransoletkach, nie można nie przywołać tu firmy Ence Pence! Stworzyła ona specjalną kolekcję bransoletek i - to trzeba podkreślić - całkowity dochód z ich sprzedaży przeznacza na Fundację Rodzin Adopcyjnych, która opiekuje się ośrodkiem w Otwocku. Dostępne są na encepence.pl

magdalena_rozczka

Od kilku lat powstaje też wyjątkowy kalendarz charytatywny, którego sprzedaż wspiera dzieci w ośrodku. W tym roku jest on szczególny! Zrobiliśmy go razem z powstańcami. Agnieszka Łesiuk - Krajewska, założycielka fundacji i pomysłodawczyni „BohaterON”, bardzo mi pomogła przy pracach nad kalendarzem "Powstańcy dzieciom". Projekt bardzo wspierało też @encepencepl.  Powstała wyjątkowa odsłona kalendarza, przygotowana razem z moimi przyjaciółmi, aktorami. Są w nim fantastyczne zdjęcia autorstwa @piotrlitwic, przedstawiające dzieci, powstańców i aktorów w stylizacjach z czasów okupacyjnych.

Z tej niezwykłej sesji fotograficznej z wielkim bólem trzeba było wybrać tylko dwanaście zdjęć. Na fotografiach zobaczymy: Hannę Stadnik ps. „Hanka”, Zofię Czekalską ps. „Sosenka”, Marię Mordasewicz ps.”Myszka”, Władysława Rosińskiego ps. „Zapałka”, Lecha Prokopińskiego ps. „Maks”, Czesława Lewandowskiego ps. „Bystry” oraz @agnieszka.wiedlocha.official, @antek_pawlicki, @karolinagorczyca_official, @adamfido, @olgaboladz_official, w towarzystwie dzieci: Marianny, Szymonka, Ani i Tymka.

Sam proces powstawania tego kalendarza był dla mnie bardzo wzruszający. Doceniam chęć pomocy - fakt, że te zasłużone osoby znalazły czas i siłę. Niektórzy powstańcy mają dziewięćdziesiąt kilka lat, a jednak bardzo się ucieszyli, że mogą maluszkom pomóc. Pozowali do zdjęć cierpliwie i z wielkim zaangażowaniem. Efekt końcowy przerósł oczekiwania nas wszystkich. Jestem pewna, że zachwyci każdego. By go otrzymać, wystarczy złożyć darowiznę w kwocie nie mniejszej niż 50 zł na konto fundacji (Fundacja Rodzin Adopcyjnych ul. Płatnicza 83, 01-827 Warszawa, nr konta // Bank Millennium S.A. PL 10 1160 2202 0000 0000 6084 1643). To bardzo ważne, w tytule przelewu trzeba wpisać swój pełny adres korespondencyjny, imię, nazwisko oraz oczywiście numer telefonu dla kuriera. Środki z tej akcji w całości są przeznaczane dla podopiecznych ośrodka. Można o tym więcej przeczytać na powstancydzieciom.pl.

noname

 Na początku listopada ruszyła kampania #dobrokontrawirus. Tu również się zaangażowałaś. Na czym ona polega?

To szczególny i trudny czas dla wszystkich. Być może właśnie dlatego zapominamy, że teraz, jeszcze bardziej niż do tej pory, potrzebują naszej pomocy wszystkie organizacje pozarządowe i fundacje, które pomagają potrzebującym. W kampanii #dobrokontrawirus – polscy aktorzy i nie tylko, jako wolontariusze i inicjatorzy różnych akcji, przyłączyli się do wielkiego ruchu wspierania pracowników służby zdrowia, seniorów, czy niepełnosprawnych, pokazując jak ważna jest pomoc innym.       

W ramach tej kampanii, ale też poza nią, namawiam i zawsze będę namawiała do pomocy, bo pomagać może każdy! Jeśli ktoś ma pieniądze, może wspierać innych finansowo. Jeśli ma czas i dwie, zdrowe ręce, może zostać wolontariuszem.                                             

A tym którzy powtarzają, że nic nie mogą, przypominam - można przecież zbierać zakrętki od butelek i potem przekazać je np. do Hospicjum Małego Księcia w Lublinie. To też forma pomocy.

Wrażliwość nie pozwala Ci przejść obojętnie obok wielu działań charytatywnych, ale widzimy, że wpływa też na Twoje wybory zawodowe. Film 1800 gramów powstał według Twojego pomysłu. Miałaś istotny wkład w powstawanie scenariusza. Mocną, emocjonalną historię z Twoją rolą obejrzeliśmy ostatnio w “25 latach niewinności” o Tomku Komendzie. Film wyreżyserował Twój partner. Gdzie zobaczymy Cię w najbliższym czasie?

Tak. 1800 gramów to był niezwykły projekt. Scenariusz do tego filmu powstał w 90% na podstawie prawdziwych historii, które usłyszałam współpracując z Ośrodkiem Preadopcyjnym. Przy jego realizacji zebrał się zespół fantastycznych ludzi, którzy postanowili zaangażować się w coś, co w pewnym sensie zainicjowałam. 

Teraz pracuję nad kolejną, bardzo fajną produkcją! „Tajemnica zawodowa” to nowy serial TVN w reżyserii Marka Lechkiego. Powoli dobiegają też końca zdjęcia do Rojsta 2, w reżyserii Jana Holoubka. Bardzo się cieszę, że możemy realizować drugi sezon razem z moim partnerem.

Rozmawiałyśmy już o tym, że od wielu lat angażujesz się w pracę z dziećmi w Interwencyjnym Ośrodku Preadopcyjnym w Otwocku. Czy pracują tam tylko kobiety, którym, często stereotypowo, przypisuje się szczególną wrażliwość?

Wśród wolontariuszy dominują kobiety, ale zdarzają się i mężczyźni. Mężczyzną, i to niewątpliwie wspaniałym, jest pracujący tam pediatra. Szefem fundacji również jest mężczyzna – Wojtek, którego praca jest nieoceniona. Głównie jednak pracują tam kobiety, na przykład pielęgniarki i fantastyczna dyrektorka. Mają swoje dzieci, a oddają się opiece nad dziećmi, które miały mniej szczęścia. To są kobiety – trzeba to podkreślić – bohaterki. Teraz, w czasach pandemii, gdy ośrodek musi być zamknięty - każda wzięła jedno lub dwoje dzieci do swojego domu. Opiekują się nimi dzielnie dalej, z wielkim zaangażowaniem i troską.

magdalena_rozczka_2

Jest też w ośrodku wspaniała kobieta – pielęgniarka. Przygarnęła do swojej rodziny maleńką dziewczynkę, która trafiła do ośrodka bardzo chora. W związku z tym, że nieustannie potrzebowała pomocy medycznej, nie udało się niestety znaleźć dla tej dziewczynki domu adopcyjnego.  


Te przykłady pokazują, że praca w ośrodku to nie tylko wykonywany zawód. To jest coś zupełnie innego! To przede wszystkim wielkie serce, które każda z nich ma i którym się dzieli.

Jak obecnie można pomóc dzieciom w ośrodku? To specyficzny czas, gdy do minimum ograniczamy kontakty z innymi ludźmi, a sam ośrodek jest zamknięty dla wolontariuszy.

Bardzo ważna jest pomoc finansowa! Możliwości jest mnóstwo. Liczy się każdy grosz, więc jeżeli ktoś może przelać choćby złotówkę na konto ośrodka, to będzie to naprawdę ważna pomoc.

Można wesprzeć też przy rozliczeniu podatkowym, co czeka nas już niedługo, przekazując 1% dla IOP w Otwocku - Fundacji Rodzin Adopcyjnych. Wystarczy w formularzu wpisać KRS 0000 15 11 13. Ważne jest też wsparcie rzeczowe. Na stronie ośrodka www.adopcja.org.pl jest specjalna zakładka, pod którą chętni znajdą informacje o tym, co jest aktualnie potrzebne. Można na przykład wysłać paczkę rękawiczek jednorazowych, środki do dezynfekcji, czy pieluszki. Każdy, kto miał lub ma malucha, wie co się zużywa i co jest potrzebne. Tam zużywa się wszystkiego 20 razy więcej, na przykład dziesiątki kilogramów proszku do prania, setki pieluch i tak dalej...

Wspominałam już o wpłatach, dzięki którym można otrzymać piękny kalendarz i pomóc jednocześnie. Pomaga też zakup wspomnianych wcześniej bransoletek EncePence, z akcji charytatywnej „Lejdis dla bejbis”. Idealny prezent na urodziny lub teraz - pod choinkę.

magdalena_rozczka_v2

Masz trzy córki. Czy są tak wrażliwe jak Ty? Może zmieniły Twoją wrażliwość?

Gdy zostałam mamą, a było to 12 lat temu, zobaczyłam jak bardzo bezbronne jest maleńkie dziecko. Uświadomiłam sobie wtedy, jak bardzo uzależnione jest ono od dorosłego. Sen z powiek spędzała mi myśl, że gdzieś obok, w tym samym czasie co moja córka, mogło urodzić się dziecko, które nie ma kochającej mamy. Dlatego pewnie znalazłam ten ośrodek, o którym cały czas mówię.

Zachęcamy zatem wszystkich do wspierania Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku, czy też dowolnej, innej fundacji w ramach kampanii #dobrokontrawirus. Dziękujemy za rozmowę!

Jak najbardziej! Zachęcam! To zawsze zastrzyk pozytywnej energii, gdy zrobimy coś dobrego. Dziękuję za rozmowę!

Oceń artykuł:

50%
50%
×

podziel się tym artykułem

Wyślij artykuł swoim znajomym